Paweł Łyziński – blog historyczny

14 stycznia 2015
Kategorie: Bez kategorii

Honor marynarza, czyli anegdotyczna historyjka z dziejów wojny rosyjsko-japońskiej

Opublikowano: 14.01.2015, 22:35

Jerzy Wołkowicki był jednym z wielu Polaków, którzy podjęli się służby w carskiej marynarce. Kształcił się w Korpusie Morskim w Peterburgu w latach 1901-1904. Po jego ukończeniu uzyskał promocję na stopień oficerski. W czasie bitwy pod Cuszimą w dniach 27-28 maja 1905 roku był uczestnikiem słynnej narady na pancerniku „Imperator Nikolaj I”, która miała zadecydować o kapitulacji eskadry znajdującej się pod komendą kontradmirała Niebogatowa. Owe dramatyczne chwile zostały utrwalone na kartach powieści Cuszima znanego marynisty Nowikowa-Priboja. Autor owe wydarzenia utrwalił w słowach:

Oficerowie nie zdążyli jeszcze zejść na naradę, gdy ktoś podniósł na noku formarsrei sygnał kapitulacji. Śpiesznie z wyrazem zmieszania na twarzach, oficerowie biegli do admirała. Nie czekając na zebranie się pozostałych admirał oznajmił:

– Panowie oficerowie, chcę poddać pancernik. Widzę w tym jedyny sposób uratowania was i załogi. Co o tym myślicie? (…)

  • Wysadzić pancernik i ratować się. – skromnie odezwał się miczman Wołkowicki…

Zresztą nie tylko Wołkowicki był tego zdania. Podobne nadzieje na wysadzenie okrętu żywił także jego przyjaciel Borys Michajłowicz Czetwieruchin, którego w ten czas zabrakło na naradzie. Jak pisze w swoich wspomnienach:

Nagle wpadłem na nowy pomysł. Gdyby oto jakimś sposobem udało nam się usunąć z prowizorycznie zatkanych szczelin maty Makarowa, woda wdarłaby się do wnętrza pokładu o wiele wolniej niż przez zawory denne. (…) Liczyłem na pomoc ze strony swych przyjaciół – Dybowskiego, Szanina, Wołkowickiego i Ungern-Sternberga – którzy (taką miałem nadzieję) pomogą mi wprowadzić mój plan w życie.

Plan siłą rzeczy nie doszedł do skutku. Wszyscy uczestnicy tych wydarzeń zostali wzięci do niewoli, w której młody miczman przebywał do 1906 roku. W dniu 22 stycznia 1907 roku Wołkowicki został uznany za niewinnego w sprawie przedwczesnego poddania okrętów znajdujących się pod komendą Niebogatowa.

Lata mijały, a Rosja pogrążała się coraz bardziej w chaosie. Po wybuchu rewolucji Wołkowicki przedostał się do Francji, gdzie wstąpił do armii Hallera. W roku 1919 wziął jeszcze udział w walkach z Ukraińcami w Galicji. W okresie wojny polsko-bolszewickiej był dowódcą Flotylii Pińskiej. W samej II Rzeczpospolitej wciąż awansował, pnąc się po szczeblach kariery (przy okazji przechodząc z marynarki do służby armii lądowej). Ukoronowaniem tych starań był awans na generała brygady w 1927 roku. W czasie kampanii polskiej 1939 obejmował szereg stanowisk dowódczych, by w końcu dostać się do niewoli radzieckiej.

Trafił do obozu w Kozielsku, gdzie przesłuchujący generała oficer zapytał się czy jest może krewnym „słynnego miczmana Wołkowickiego”. W odpowiedzi na zadane pytanie tenże usłyszał iście enigmatyczną odpowiedź, która z pewnością musiała wprawić oficera w nie małe zdziwienie. Do jego uszu doszły bowiem słowa: – „To ja1!”

Tym samym wydaje się, że sława jaką uzyskał dzięki tej historii utrwalonej na kartach powieści Nowikowa-Priboja uratowała mu życie. (Przez jakiś czas szerzyły się nawet pogłoski, że sprawa o ustalenie tożsamości gen. Wołkowickiego rozbiła się o najwyższe kręgi władzy w ZSRR, docierając nawet do samego Stalina – jednak jest to wersja niepotwierdzona). Faktem zaś jest, że komisarz polityczny, który wiedział o jego dokonaniach spod Cuszimy miał spowodować jego przeniesienie do obozu w Graziowcu, co uchroniło go przed fizyczną eliminacją w Katyniu. Jednocześnie stał się jednym z dwóch ocalałych generałów, którzy uniknęli w tamtym czasie okrutnej śmierci. Po wojnie zamieszkał w Wielkiej Brytanii, gdzie dożył bez mała 100 lat!

Pisząc ten tekst korzystałem z poniższych książek. Zachęcam do ich lektury:
Aleksiej Nowikow-Priboj, Cusima, T.II, Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej 1956.
Andrzej Zbierski, Marek Cieślak, Lech Trawicki, Udział Polaków w wojnie rosyjsko-japońskiej na morzu 1904-1905, Centralne Muzeum Morskie 2000.
Borys M. Czetwieruchin, Ostatni z Cuszimy, Finna 2005.
Józef W. Dyskant, Andrzej Michałek, Port Artur – Cuszima, Bellona 2005.
Piotr Stawecki, Słownik biograficzny generałów Wojska Polskiego 1918-1939, Bellona 1994.
Paweł P. Wieczorkiewicz, Historia wojen morskich. Wiek Pary, T. II, Wydawnictwo Puls 1995.

1Znane są także inne warianty tej odpowiedzi: „Kłaniam się, we własnej osobie” lub „To jestem ja, głąbie” .

Komentarze

  1. Maksym pisze:

    Ciekawa historia i rzadko spotykana „łaska” radzieckich. Jego legenda rzeczywiście musiała być duża. Kto jest drugim uratowanym generałem? Znasz okoliczności?

    1. Paweł Łyziński Paweł Łyziński pisze:

      Gen. Wacław Jan Przeździecki

Odpowiedz na „MaksymAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.